Miał być hit a wyszedł kit. Moja opinia o "Wolevrina" z giganta 261
To będzie krótki artykuł. Powiem jak wyszedłem po lekturze "Wolerina" z Giganta Poleca 261. To jest pierwszy komiks serii what if...? wydany Polsce. Najpierw przejdźmy do szczegółów technicznych. Dużo osób narzeka na to ja również nie byłem zadowolony. Okładka jest bardzo brzydka najbrzydsza tegorocznych gigantów. Danie czarnego tła i polski z angielskim tytułem bardzo słabo brzydko wygląda. Mogli darować czarne tło i angielski tytuł. A przechodzimy teraz do środka. A jakość kolorów i rysunków nie najlepsza. Szczególnie tam gdzie donald śpi pod drzewami. A także na ostatniej stronie tej historii dało za dużo złotego że jest dużo żółta plama na oczach Donalda kiedy to bardzo słabo wygląda. A sama historia mnie nie zachwyciła, oprócz rysunków [ średniej tutaj jakości ] tak historia praktycznie nie ma zalet. A ma tylko 25 stron więc jest bardzo jest krótka jak na taką historię co jest zawsze na minus. A większości historii opowiada o przekonaniu żeby Donald Wolverine dołączył do Gofiego Hulka i Mikiego-Hawkeje żeby powtrzymali Czerwonego piotrusia i jego sługusów. A walka jest bardzo szybka i bardzo sztampowa kiedy ta historia to rozczarowanie dla kaczfana ale nie tylko. A reszta tomu też nie lepsza większości komiksów jest bardzo słabych ,sztampowych. A na dokładkę nie podpisuje pod marginesie twórców danego komiksu. Jak dla mnie nie mogę polecić Giganta Poleca 261 ponieważ zawiera rysunki słabej jakości ,dużo krótkich i sztampowych komiksów. A jak czytałem to się męczyłem. Lepiej już kupić jakiegoś archiwalnego Giganta albo najnowszego Mamuta.
Co o tej historii o Donaldzie Wolverine i całym tym gigancie myślicie? Chętnie poznam wasze opinie.

Komentarze
Prześlij komentarz